Nie tylko lektura. Po co czytać Pismo Święte?

Wersję audio tego tekstu znajdziesz w aplikacji Droga Odważnych


Kiedy mówimy o modlitwie, często w pierwszej kolejności myślimy o pacierzu, różańcu, koronkach czy litaniach. Potem o modlitwie myślnej jako rozmowie z Bogiem bez ustalonych reguł, albo o różnych formach modlitwy liturgicznej z Eucharystią na czele. Jednak dopiero gdzieś na szarym końcu tej listy przypominamy sobie o Piśmie Świętym. Biorąc pod uwagę, że jako chrześcijanie wierzymy w Boga, który jest osobą, to naszym celem powinno być budowanie z Nim relacji. A jak lepiej budować relację, jeśli nie poprzez dialog? Bóg sam go inicjuje, dając nam do ręki swoje słowo.

 

Czytaj także: "Kościół to nie biurowiec". O ciszy podczas Mszy


Po co mam czytać Biblię?


Czy czytanie i rozważanie Pisma Świętego jest mi w ogóle potrzebne? Odmawiane modlitwy jakoś łatwiej nam powiązać z konkretnymi intencjami, prośbami i codziennymi sprawami. Jednak czytanie Pisma Świętego na ogół nie wydaje nam się tutaj pomocne. Co teksty sprzed kilku tysięcy lat mogą wnieść w moje życie? W adhortacji apostolskiej Verbum Domini papież Benedykt XVI zauważył: "w naszej epoce, zwłaszcza na Zachodzie, rozpowszechniło się przekonanie, że Bóg nie zajmuje się życiem i problemami człowieka i – co więcej – że Jego obecność może stanowić zagrożenie dla ludzkiej autonomii".


Wydaje nam się, że mentalność "autorów" Pisma Świętego nie przystaje do problemów człowieka XXI wieku. Wydaje nam się, że to jakieś antyczne zabobony, nieudolne próby opisania świata, który dziś rozumiemy znacznie lepiej. Nie potrzeba już autorytetu natchnionego Pisma, żeby budować system moralny znacznie lepiej i w większej wolności. Ale czy na pewno? W tej samej adhortacji papież napisał: “W tym dialogu z Bogiem rozumiemy samych siebie i znajdujemy odpowiedź na najgłębsze pytania kryjące się w naszym sercu. Słowo Boże nie przeciwstawia się bowiem człowiekowi, nie niszczy jego autentycznych pragnień, co więcej, oświeca je, oczyszczając i doprowadzając do spełnienia. Jakże ważne jest w naszych czasach odkrycie, że tylko Bóg odpowiada na pragnienie obecne w sercu każdego człowieka!”


Czytaj także: By rozwijać się duchowo, potrzebuję wysiłku. Ten wysiłek nazywa się formacja


Słowo Boże – kronika czy mity?


Jeśli mamy szczęście i uda się nam doświadczyć przemieniającego działania słowa Bożego albo damy się przekonać słowom papieża, że warto w nim szukać odpowiedzi na nasze najgłębsze pragnienia, to stajemy niestety przed kolejną trudnością. Jest nią przekonanie o własnym geniuszu. Nie wiem, skąd bierze się w nas przekonanie (jakoś mało spójne z przeświadczeniem, że stare teksty nie odnoszą się do współczesnych czasów), że jesteśmy w stanie dobrze odczytać i samemu zrozumieć teksty pisane na przestrzeni kilku tysięcy lat przez różnych autorów, w różnych stylach, okolicznościach i celach. Skąd w nas tak silne przekonanie, że albo to wszystko dokładna kronika historyczna (bo przecież to, co jest pisane pod natchnieniem Ducha Świętego, musi być faktem), albo same mity, przypowieści i alegorie, a jak było to przecież nie wiadomo. Może jednak warto się zastanowić czy nie przydałby się na drodze tego czytania jakiś przewodnik.


Duch Święty i Kościół


Pomocne w zrozumieniu kontekstu i przekazu Pisma Świętego mogą być przypisy, komentarze i opracowania różnych biblistów i historyków. To jednak nadal za mało, bo wiedza nie wystarczy, jeśli interesuje nas duchowość. Żeby zrozumieć pismo spisane pod natchnieniem Ducha Świętego, potrzeba Jego pomocy. Z Duchem jednak nie da się rozmawiać jak z człowiekiem, a nam potrzeba kogoś namacalnego.


Pismo Święte jest zapisem wiary i tradycji, tego, w co wierzyli Żydzi przed przyjściem Jezusa i jak to rozumieli pierwsi chrześcijanie i ich następcy, którym wiara została przekazana. To właśnie przez nich Duch Święty działa, aby mogli to słowo przekazywać dalej i pomagać zrozumieć jego najgłębszy sens (którego właśnie szukamy), nawet jeśli jako ludzie nie są doskonali. Dlatego słowa Bożego nie da się przyjąć i zrozumieć bez Kościoła i bez działającego w nim Ducha Świętego.


Czytaj także: Nasz Ideał – miłość, służba, formacja. Część I Miłość


Nie lektura, a spotkanie


Zostawmy na chwilę to wszystko, o czym napisałem powyżej i przypomnijmy sobie, że w modlitwie chodzi o relację. Pisma Świętego nie czyta się tak, jak innych książek, bo nie chodzi tu o czytanie, a o spotkanie. Wracając do słów adhortacji Verbum Domini: “Słowo Boże przygotowuje każdego z nas do rozmowy z Panem: przemawiający Bóg uczy nas, jak możemy z nim rozmawiać”. Spotykając się ze słowem Bożym, rozważamy je, wielokrotnie wracamy do tych samych fragmentów, uczymy się ich na pamięć. Uczymy się ich sercem, bo zaczynają one dotyczyć konkretnych wydarzeń, konkretnych decyzji i konkretnych spraw w naszym życiu. Zaczynamy odpowiadać słowami Pisma na Boże wezwania i wydarzenia w codzienności, zaczynamy modlić się i odpowiadać Bogu jego własnymi słowami. A jeśli przyjmujemy te słowa z wiarą, to zaczynają one bardzo konkretnie zmieniać nasze życie, dotykają spraw najgłębszych i znanych tylko nam i Bogu samemu.


W codziennym spotkaniu ze słowem pomóc może PlanoMAX w którym każdego dnia znaleźć można miejsce na zapisanie relacji z dialogu z Bogiem, a na naszym portalu uzyskać można dostęp do materiałów pomocnych w rozpoczęciu takich spotkań.

 


Jeśli chcesz regularnie spotykać się ze słowem Bożym, skorzystaj z aplikacji Droga Odważnych, gdzie znajdziesz Boże Poranki – codzienny komentarz do słowa Bożego z liturgii danego dnia.


0 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie

Chcę otrzymywać newsletter!

Dziękujemy za przesłanie!